Rondo zostało otwarte w wakacje 2010, chyba sierpień, albo wrzesień. Wtedy też trwały w Polsce wyścigi kto, kiedy i jak szybko upamiętni ofiary katastrofy smoleńskiej. Jako, że nadażyła się okazja i oddawano rzeczone rondo w Rumi, prezydent RP został jego patronem. Radni PIS w Rumi chyba liczyli z tego powodu na duży splendor i punkty w kierownictwie partii, lecz najwyraźniej się przyliczyli. Na otwarciu nie było nikogo ze znanych z TV szych PIS. No chyba że za szychę uznaje się Macieja Łopińskiego. Bardzo nikła była również frekwencja mieszkańców miasta, których nikt się pytał czy godzą się na wydanie 100 tys. zł na monument z nazwiskiem Lecha Kaczyńskiego umiejscowiony na rondzie. Zresztą PIS przepadł w Rumi z kretesem po wyborach samorządowych, co jest chyba wydatną odpowiedzią.

Piszę o tym dlatego, że pośpiech zbiera teraz żniwo. Grupa wkurzonych widokiem rozkopanej Rumi mieszkańców tego miasta zbiera podpisy pod petycją zmiany nazwy i patrona ronda. Co im to pomoże w modernizacji miasta, nie wiem, widać jednak dużą determinację. Jeden z podstawowych powodów to po prostu niechęć mieszkańców (części oczywiście) do postaci Lecha Kaczyńskiego. W pobliżu pobudowano nowe bloki i osiedla i to głównie ci mieszkańcy nie chcą w sąsiedztwie Ronda Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Zaciekawiła mnie ta sprawa. Podpisów jest już niemal półtorej tysiąca. To w sumie niewiele, pokazuje jednak że ludzie nie lubią gdy ktoś popisuje się za ich pieniądze kosztownymi pomnikami. W tym kontekście drażliwą sprawą był fakt, iż tego samego roku, gdy oddawano rondo władze Rumi przeniosły dokończenie remontu jednej ze szkół na rok przyszły. Powód, brak pieniędzy. Okazało się, że te 100 tys. zł by się jednak przydały. Sprawa jest rozwojowa i mam nadzieję, że w przyszłości ostudzi gorące głowy lubiących się popisywać radnych.

Acha, zanim na mieszkańców Rumi, którzy nie życzą sobie w swojej okolicy Ronda Kaczyńskiego zostanie wylany stek pomyj i wyzwisk, proszę odpowiedzieć sobie w duchu, co byście czuli, gdyby pewnego ranka pod waszymi oknami wyrósł monument Lecha Wałęsy, czy Bronisława Komorowskiego. Ewentualnie ktoś amieniłby nazwę waszej ulicy na premiera Donalda Tuska. I to za wasze pieniądze.